Herb Stowarzyszenie Wychowanków Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Asnyka w Kaliszu Krzysztof Płociński

Cienka żółta linia

Krzysztof Płociński

Krzysztof Płociński

PŁOCIŃSKI KRZYSZTOF, pseud. Płotka, mgr inż. elektryk, spec. metrologia i elektroniczna aparatura pomiarowa, informatyk.

Szkoła Podstawowa nr 3 w Kaliszu z niezwykłą nauczycielką języka polskiego panią Marią Krysztofiak, I Liceum Ogólnokształcące im. A. Asnyka (1979-1974), matura 1974, klasa z profilem - plastyka, jęz. niemiecki (D); Politechnika Poznańska - Wydział Elektryczny.

WYCHOWAWCA, ULUBIONY NAUCZYCIEL: moim wychowawcą i nauczycielem języka polskiego był niezapomniany, wspaniały profesor Edmund Szlachta.

DZIAŁALNOŚĆ ZAWODOWA: moja praca przez cały czas związana była z elektroniką i komputerami. Pierwszy angaż – Zakłady Elektronicznej Techniki Obliczeniowej w Kaliszu, gdzie zatrudniony byłem jako specjalista od pamięci masowych, następnie  informatyk w Instytucie Gospodarki Magazynowej w Poznaniu. Organizator “Solidarności”, przewodniczący Komitetu Założycielskiego a po wyborach Komisji Zakładowej Niezależnego Samorządnego Związku zawodowego "Solidarność" w poznańskim Instytucie Gospodarki Magazynowej.

Po wybuchu stanu wojennego początkowo pracowałem jako specjalista w Dziale Usług Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Handlu Wewnętrznego w Kaliszu a następnie jako kierownik zakładu usługowego napraw sprzętu RTV. Na początku lat 90 otworzyłem Zakład Informatyki i Elektroniki “Mikrosat”. W latach 1993-97 pracowałem w firmie komputerowej “Inwar” S. A. na stanowisku dyrektora technicznego. Od roku 1997 moja firma wyspecjalizowała się  w udostępnianiu Internetu  (jako provider), tworzeniu węzłów Internetu na bazie systemu Windows NT/2000/XP/2003 (m. in. Inwar Kalisz,  Energetyka Kaliska, ZETO w Kaliszu, Wydawnictwo ARRA, Kuria Diecezjalna), budowaniu sieci komputerowych, sprzedaży sprzętu i podzespołów komputerowych (specjalizacja – systemy do obróbki tekstu i grafiki).

W latach 1999-2000 pracowałem jako asystent w powstałej w 1999 roku, pierwszej kaliskiej wyższej uczelni - Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej. Od roku 2002 pracowałem jako informatyk w kaliskiej Kurii Diecezjalnej, a od roku 2003 w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Adama Asnyka.

DZIAŁALNOŚĆ SPOŁECZNA: uczestnictwo w zjazdach Asnykowców w latach 1988, 1993, 1998, 2003  organizator zjazdów rocznika 1974 w 1994 r. (20-lecie matury), 1999 (25-lecie) i 2004 (30-lecie), przygotowałem "Zjazd 50-latków", od 2000 r. członek zarządu Stowarzyszenia Asnykowców oraz  Stowarzyszenia im. Haliny Sutarzewicz. Członek kaliskiego Towarzystwa Przyjaciół Książki.

TWÓRCZOŚĆ: publikacje w Internecie  (od kwietnia 1996 r.) stron  poświęconych historii i kulturze Kalisza i Ziemi Kaliskiej  www.info.kalisz.pl,  w tym pełne wersje książek lub zbiorów grafik poświęconych Kaliszowi lub napisanych przez osoby związane z Kaliszem m. in.: "Ballady kaliskie" Bogumiła Kunickiego, "Kalisz w literaturze" Haliny Sutarzewicz, "Dzieciństwo i młodość Adama Asnyka" oraz  "Kalisz i Russów w twórczości Marii Konopnickiej" Anety Kolańczyk,  "Kronika miasta Kalisza" Wł. Kościelniaka i K. Walczaka, "Po balu" Piotra Łuszczykiewicza, "Kościół i klasztor OO Franciszkanów w Kaliszu" Krystyny i Jerzego Aleksandra Splittów, "Piękno Ziemi Kaliskiej" Władysława Kościelniaka, "Wędrówki ze szkicownikiem" Władysława Kościelniaka, "Kalisz 1914 - pogrom miasta" Mieczysława-Arkadiusza WoźniakaStowarzyszeniu Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka, wizycie Jana Pawła II w Kaliszu,   Miejskiej Bibliotece Publicznej  instytucjom i stowarzyszeniom kulturalnym: Muzeum Okręgowemu Ziemi Kaliskiej do 2004 r., Towarzystwu Przyjaciół Książki, Kaliskiemu Towarzystwu Lekarskiemu, Kaliskiemu Towarzystwu Wioślarskiemu, Centrum Kultury i Sztuki do 2003 r., Galerii "Wieża Ciśnień", stron komercyjnych kaliskich i ogólnopolskich firm i stowarzyszeń.

Od marca 2002 roku zatrudniłem się jako informatyk w  kurii Diecezji Kaliskiej: zostałem twórcą witryn internetowych diecezji i innych instytucji  Kościoła:  Diecezji Kaliskiej www.diecezja.kalisz.pl, Bazyliki Świętego Józefa Kaliskiego, www.swietyjozef.kalisz.pl, Apostolstwa Świętej Rodziny, www.apostolstwo.diecezja.kalisz.pl,   Wyższego Seminarium Duchownego, www.wsd.diecezja.kalisz.pl, Katolickiego Radia Diecezji Kaliskiej" Rodzina" www.radiorodzina.kalisz.pl , Dwutygodnika Diecezji Kaliskiej " Opiekun" www.opiekun.diecezja.kalisz.pl, Diecezjalnego Ośrodka Duszpasterstwa Trzeźwości: http://www.duszpasterstwo-trzezwosci.diecezja.kalisz.pl/, Polskiego Studium Józefologicznego www.jozefologia.pl, Misji Miłosierdzia Bożego www.misje.diecezja.kalisz.pl, parafii Miłosierdzia Bożego w Kaliszu  www.diecezja.kalisz.pl/parafie/milbozka/, pielgrzymek duchowych na Jasną Górę pod adresami: www.pielgrzymka2003.radiorodzina.kalisz.pl,  http://www.pielgrzymka.radiorodzina.kalisz.pl/.

W grudniu 2004 roku okazało się, że Kurii Diecezjalnej kaliskiej pod przewodnictwem biskupa ordynariusza Stanisława Napierały oraz wikariusza biskupiego Teofila Wilskiego nie stać na moje utrzymanie. Zaproponowali mi kuriozalne, śmiesznie niskie wynagrodzenie. Z ogromnym bólem musiałem zrezygnować ze stanowiska informatyka diecezjalnego. Utrzymanie rodziny, godna zapłata za pracę była dla mnie ważniejsza.

Po mojej rezygnacji nowe witryny internetowe diecezji przestały powstawać, a za to, co dzisiaj publikowane jest na stronach Diecezji nie odpowiadam (grudzień 2005 roku). Degrengolada, to jedyne słowo, które ciśnie mi się na usta. Dlatego szczególnie mnie cieszy praca w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Adama Asnyka, gdzie mogę realizować moje ambicje dla dobra Kalisza i stowarzyszenia „Asnykowców”.

SUKCESY: moim największym osiągnięciem jest szczęśliwe życie małżeńskie uwieńczone piątką wspaniałych pociech: Mateusza, Szymona, Marii, Piotra i Aleksandry; osiągnięcia we wdrażaniu najnowszych technologii: minikomputerów w latach 70, telewizji satelitarnej w latach 80, komputerów osobistych, od roku 1996 Internetu.. Obecnie cieszę się z umiejętności brokera informacji, pomagam ludziom w pozyskiwaniu informacji w Internecie.

ŻYCIE RODZINNE: liczne potomstwo: Mateusz, Szymon, Maria, Piotr i Aleksandra, żona również absolwentka "Asnyka" rocznik 1975, Iwona z domu Garsztka.

ADRES: 62-800 Kalisz, ul. Sułkowskiego 2, tel. (062) 767 18 42, e-mail: kplocinski@info.kalisz.pl

Cienka żółta linia

Jubileusz. 10 lat witryny www.info.kalisz.pl

Zakochany bez pamięci

Dziesięć lat temu Kalisz po raz pierwszy pojawił się w internecie. Niemal równocześnie zaczęły działać dwie witryny. Jedna z nich istnieje do dzisiaj w prawie niezmienionej postaci i do dzisiaj jest redagowana przez tę samą osobę — Krzysztofa Płocińskiego, zdeklarowanego kaliszofila. Kaliszofilom warto też tę stronę polecić

Komu nieznane jest uczcie miłości do własnego miasta, po wpisaniu w wyszukiwarkę www.info.kalisz.pl  może się zrobić mdło.  Kalisz występuje tutaj we wszelkich możliwych konfiguracjach: historia Kalisza, fotografie dawnego Kalisza, biografie sławnych kaliszan, szkoła kaliska etc. Ba, wielce prawdopodobne, że to jedyny istniejący do dzisiaj dokument życia społecznego, który nadal buńczucznie utrzymuje — w dwóch językach: po polsku i angielsku - że Kalisz jest województwem!

Kiedy zakładałem stronę, jeszcze byliśmy województwem i nigdy nie pogodziłem się z utratą tego statusu, dlatego zostawiłem informacje ogólne dotyczące tamtego okresu. Dla mnie to także znak czasu — tłumaczy Krzysztof Płociński, dzisiaj informatyk w Miejskiej Bibliotece Publicznej. Skończył elektrykę ze specjalnością metrologia i elektroniczna aparatura pomiarowa na Politechnice Poznańskiej, ale podskórnie zawsze pozostał humanistą. Takie zainteresowania wyniósł z domu rodzinnego, takie ugruntowała w nim szkoła. Miał szczęście do nietuzinkowych nauczycieli, którzy potrafili zarażać swoimi pasjami. W I LO im. A. Asnyka języka polskiego uczył go Edmund Szlachta.

Książka na kliknięcie

Autor info.kalisz z rozbrajającą szczerością przyznaje, że na jego witrynie nie ma innego porządku oprócz narzuconego przez osobiste preferencje i sympatie. — Jestem redaktorem tej strony i uzurpuję sobie prawo do posiadania pełni władzy nad tym miejscem — podkreśla z mocą. To samo można powiedzieć inaczej: redaktor promuje tylko to, co dla niego jako kaliszanina, asnykowca i osoby zanurzonej w kulturze chrześcijańskiej ma wartość. Dlatego poczesne miejsce zajmuje homilia Jana Pawła II wygłoszona w naszym mieście dziewięć lat temu. — Czy kiedykolwiek jeszcze któryś z papieży przyjedzie jeszcze nad Prosnę? — pyta retorycznie pan Krzysztof. — Dla mnie była to wizyta szczególna, nadzwyczajne wydarzenie w historii — przyznaje.

Jest Płociński pionierem w jeszcze jednej dziedzinie; pokusił się o pierwsze wersje internetowe publikacji znanych z wydań tradycyjnych. Dział ten otworzyły "Ballady kaliskie" Bogumiła Kunickiego, bo — jak tłumaczy autor serwisu — nie znać ich to grzech.

Z punktu widzenia kaliszofila oczywisty jest także wybór wielu innych pozycji, m.in. Haliny Sutarzewicz, Anety Kolańczyk, Władysława Kościelniaka czy Piotra Łuszczykiewicza. W tym zestawieniu są także nigdy wcześniej nie publikowane nowości, jak praca magisterska Przemysława Mańki o „Sadze grodu nad Prosną" Janusza T. Dybowskiego oraz... niespodzianki. Obok ikonki odsyłającej do „Kroniki Miasta Kalisza" znalazło się miejsce na wiersze bliżej nieznanej autorki z Poznania, Aleksandry Bergandy, przyjaciela rodziny Płocińskich. Te same względy, sentyment i nuta przekory zadecydowały o tym, że wśród imponującej kolekcji biogramów sławnych kaliszan można znaleźć informacje o Pawle Edmundzie Strzeleckim. Był polskim dziewiętnastowiecznym podróżnikiem i badaczem Australii, ale jakie są jego związki z Kaliszem, trudno dociec. — To mój przodek — bezceremonialnie rozwiązuje zagadkę Płociński. — Czekam na reakcje internautów, może protesty — rzuca z uśmiechem.

Nie można jednak powiedzieć, że redaktor, choć zarzeka się, że publikuje tylko to, co zwróci jego uwagę, jest głuchy na podpowiedzi. Dobrym na to przykładem będzie sławetny „Statut kaliski dla Żydów", umieszczony w witrynie wraz z komentarzami oraz ilustracjami Artura Szyka z lat 20. XX w. Łamaną polszczyzną o dokument dopytywał jeden z obywateli Stanów Zjednoczonych. Swój list przesłał pocztą mailową pod adres asnykowców. Działalność nadprośniańskich stowarzyszeń społecznych to bowiem kolejna domena zainteresowań informatyka. Obok wymienionych, także wioślarze, lekarze i bibliofile prezentują się na jego stronie. Ze Stowarzyszeniem im. Haliny Sutarzewicz Płociński współpracuje przy tworzeniu wydań elektronicznych.

Mój Kalisz

Po co to wszystko?

— Kalisz, Kalisz jest jedynym powodem — przekonuje autor witryny. I chyba trzeba mu wierzyć, skoro redaguje ją wytrwale już  dziesiąty rok. Jest twórcą wielu stron poświęconych szeroko pojętemu życiu miasta; omawiana  ma jednak tę przewagę na innymi, że była pierwsza.

Krzysztof Płociński ciągle się uśmiecha, więc patrząc na niego po raz pierwszy, można się poczuć zdezorientowanym. Niepotrzebnie. Stoi przed nami jedna z tych osób, która ciągle będąc zajętą, zawsze znajdzie czas na realizację swoich pasji.

Anna Tabaka, Życie Kalisza nr 33, 16 sierpnia 2006 r

 

Drzewo nie smagane wichrem rzadko wyrasta silne i zdrowe.”
(Seneka Młodszy)
W ten sposób filozof podkreśla znaczenie trudnych chwil i przeciwieństw życiowych dla rozwoju człowieka. A jakie są Twoje doświadczenia?

 W swojej myśli filozof wskazuje na rozwój, czyli przejście z okresu maleńkości, dzieciństwa do postaci dorosłej. Z małej rośliny wyrasta duże drzewo. Istnieją jednak dwa rodzaje dojrzewania. Gdy następuje ono w warunkach naturalnych, na przykład w lesie lub w parku, to oddziałują na roślinę wszystkie czynniki zewnętrzne. Także skrajne, to znaczy wichury, burze, susze. Wówczas to drzewo, aby przetrwać, zmuszone jest do silnego wrastania w glebę. Zapuszcza korzenie, by móc czerpać wodę z głębin ziemi, a mocno przytwierdzone opiera się nawałnicom. Natomiast, jeżeli roślina zasadzona jest w szkółce, w cieplarni nie ma kontaktu z trudnymi warunkami. Rozwija się w sztucznym, stworzonym przez człowieka środowisku. Jeżeli spotkają ją przeciwności zmarnieje, gdyż nie doświadczając ich nigdy wcześniej bagatelizowała potrzebę rozwoju korzeni. Drzewo to nie tylko to, co na zewnątrz. Siłę życia ilustruje to, co niewidoczne dla oczu. Obrazy te ukazują dwie odmienne postawy ludzkie. Człowieka mającego w sobie życie i trwającego w śmierci, czyli żyjącego w rzeczywistości tego świata i w alienacji.

Drzewo rosnące w warunkach naturalnych wyraża człowieka, którego życie od dzieciństwa nie jest pozbawione trudności. Dziecko, które od początku musi pokonywać przeciwności życiowe najprawdopodobniej podoła także problemom dorosłego życia. Człowiek musi bowiem do pewnych sytuacji przywyknąć i nauczyć się radzić sobie z nimi. Na przykład, kiedy młoda osoba powie „nie” na głupią propozycję rówieśników to bardzo boleśnie odczuje odrzucenie. Jeżeli jest chwiejna ulegnie. Jednak, jeśli ma pewność, że właściwie postąpiła to potrafi mówić „nie” jeszcze wiele razy, gdyż kolejne takie sytuacje nie będą już tak mocno bolały. Człowiek, który wie, co to trudności, kłopoty materialne, cierpienie, ból potrafi zrozumieć innych ludzi, którzy także mają problemy. Często posiada zdolność do empatii, która jest widzialnym potwierdzeniem miłości. Albowiem, jeżeli odkrywamy, że druga osoba nas rozumie to czujemy się akceptowani, potrzebni, kochani. Ponadto człowiek, którego dotykają trudności umie dzielić się z ludźmi tym, co posiada. Potrafi dostrzec ich potrzeby i nieść im pomoc. W każdej napotkanej osobie stara się zobaczyć dobro, jej zalety i ma dla niej uśmiech. Ktoś taki nie myśli jedynie o własnym szczęściu i przyjemnościach. Ma serce otwarte dla ludzi. Jest altruistą. Jego działanie nie zwraca się więc w stronę własnej osoby, ale w kierunku innych. Potrafi kochać prawdziwą miłością, to znaczy, bezinteresowną, odpowiadającą dobrem na nienawiść. Co więcej, ma wolność w swoich poczynaniach, gdyż nie są one spowodowane przymusem. Widzimy, więc że drzewo smagane wichrem symbolizuje człowieka mającego w sobie życie i potrafiącego dawać je innym.

Natomiast drzewo rosnące w szklarni oznacza człowieka, któremu w czasie rozwoju stworzono cieplarnię, to znaczy nieprawdziwy, bezproblemowy świat, aby zaoszczędzić mu bólu i cierpienia. Takie dziecko nie wie, że w życiu są trudności, kłopoty materialne. Nie mówi się mu o śmierci, o zagrożeniach. W takich warunkach, na pewno, nie wyrośnie ono na dojrzałego człowieka. Nie potrafi sobie poradzić, kiedy straci kogoś bliskiego lub pojawią się nie znane mu dotąd problemy, na przykład materialne. Przeprowadzono kiedyś badania psychologiczne na podstawie, których stwierdzono, że dziecko, które otrzymuje w dzieciństwie wszystko (na przykład, rodzice zapożyczają się, aby ono miało to, co jego rówieśnicy) jako osoba dorosła także musi posiadać wszystko i nie potrafi z niczego zrezygnować. Wiadomo jednak, iż jest to niemożliwe, gdyż nawet, jeżeli ma wykształcenie oraz pracę i stać go na spełnianie wszelkich swoich zachcianek to nie kupi przyjaźni, miłości, zdrowia. Prawdą jest, więc to, co powiedział lis do Małego Księcia: „Ludzie (...) kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół.” Taki człowiek staje się egoistą, egocentrykiem. Jego osoba zawsze musi znajdować się w centrum zainteresowania. Jest nastawiony wyłącznie na konsumpcję. Wszystko podporządkowuje sobie. Ludzi traktuje przedmiotowo. Podchodzi do nich jak do towaru, który ma za zadanie zaspokoić jego potrzeby bądź umożliwić mu osiągnięcie jakiegoś celu. Z chwilą, kiedy ktoś staje mu się zbędny przestaje go w ogóle dostrzegać. Tak bardzo uwielbia swoje „ja”, że pogardza innymi, nie szanuje nawet starszych od siebie osób. Nie potrafi się dzielić. Zrobi wszystko, aby osiągnąć swój cel. Nie obchodzi go, w jaki sposób do niego dotrze i ile osób po drodze skrzywdzi lub zrani. Wywyższa się ponad innych. Wydaje mu się, że zawsze wszystko wie i robi najlepiej. Jego działanie jest więc skierowane jedynie w stronę własnej osoby. Wymaga również od innych, aby spełniali wszelkie jego zachcianki. Nie potrafi zrozumieć problemów otaczających go ludzi, gdyż nie doświadczył wcześniej cierpienia i nie chce przyjąć prawdy, że istnieją przeciwności, z którymi nie potrafi sobie sam poradzić, wobec których okazuje się słaby lub bezradny. Przekonany jest o swojej samowystarczalności. Ta świadomość popycha go do wyeliminowania ze swojego życia potrzeby prawdy o sobie. Nie chce ujrzeć siebie takim, jakim jest. Nawet przed sobą samym nie przyznaje się do własnych uczuć, problemów, lęków, niepowodzeń. Udaje, że ich w ogóle nie ma Postępuje według zasady, że to, czego nie rozumie i czego się boi usuwa ze swojego horyzontu i stara się żyć tak, jakby tego nie było. Ucieka od rzeczywistości w świat marzeń, fikcji. Takiego człowieka demaskuje zdanie napisane przez pewnego mądrego człowieka: „Krzyczą mocą ci, których serca wewnątrz szepcą słabością. Chwalą się mocą, która jest maską...”. Widzimy, więc że drzewo rozwijające się w cieplarni symbolizuje człowieka niedojrzałego, zakłamanego, oderwanego od rzeczywistości, trwającego w śmierci, niszczącego siebie i innych.

W moim życiu spotkałam ludzi reprezentujących zarówno jedną, jak i drugą postawę życiową. Do pierwszej grupy mogę zaliczyć głównie osoby z rodzin wielodzietnych. Często w takich domach są kłopoty materialne i rodzice nie mogą pozwolić sobie na kupowanie dzieciom wszystkiego i spełnianie wszelkich ich zachcianek. Dzieci takie potrafią jednak obyć się bez zbędnych rzeczy. Nie cierpią z tego powodu, że noszą tańsze ubrania, korzystają z używanych podręczników lub nie mają rzeczy, które akurat są modne. Potrafią zgodnie żyć nawet w bardzo małych mieszkaniach, nie potrzebują mieć oddzielnych pokoi. Rozumieją sytuację swoich rodziców. Są samodzielne, gdyż rodzice muszą swój czas dzielić między nie wszystkie i nie mogą zajmować się rozwiązywaniem wszelkich ich problemów. Pomagają sobie wzajemnie. Zauważyłam także, że choć mają niewiele to potrafią się dzielić z innymi tym, co posiadają. Wiedzą, że inni też mają potrzeby i kłopoty. Nigdzie nie doświadczyłam takiego ciepła i radosnego przyjęcia jak właśnie u takich rodzin. Kiedy miałam problem to zawsze był tam ktoś, kto to zauważył i z kim mogłam porozmawiać. W takich rodzinach widać także, że dzieci były przez rodziców przyjmowane z miłością. Noszą to uczucie w sobie i potrafią dawać je innym, gdyż można dać drugiemu tylko to, co samemu się posiada. Mają też w sobie wielką radość i potrafią cieszyć się z drobnych wydarzeń, prezentów.

Znam także ludzi będących przykładem drugiej postawy życiowej – śmierci. Są to przeważnie osoby z zamożnych rodzin. Mimo dobrej sytuacji materialnej w takich domach jest bardzo mało dzieci, najczęściej jedno lub dwoje. Przeważnie mieszkają w ogromnych rezydencjach. Dzieci wychowywane w takim środowisku mają od początku wpajane przekonanie, że najważniejsze w życiu jest to, co się posiada. Rodzice spełniają wszystkie ich zachcianki i marzenia, ale tak naprawdę nie mają dla nich czasu, gdyż ciągle zajęci są pogonią za pieniędzmi. Takie dzieci na pierwszy rzut oka sprawiają wrażenie szczęśliwych i wydaje się, iż mają wszystko, co jest potrzebne człowiekowi do życia. Nie jest to jednak prawdą, gdyż brakuje im prawdziwej rodzicielskiej miłości, która nie polega jedynie na zaspokajaniu potrzeb materialnych. Bardzo ważne jest przebywanie razem i szczere rozmowy. Nie mają także przyjaciół, gdyż wszystkich chcą podporządkować sobie, aby spełniali ich wymagania. Są agresywne. Nie mają ambicji i celów życiowych, poza tymczasową przyjemnością. Interesują ich tylko nowe stroje, imprezy, a nie przyszłość. Zaobserwowałam, że takie dzieci często się alienują, uciekają w świat gier komputerowych, Internetu, telewizji, a kiedy dorastają spędzają większość czasu na imprezach, dyskotekach. Wpadają w złe towarzystwo. Zaczyna się alkohol, narkotyki. Dopiero wtedy rodzice dostrzegają, co się dzieje z ich dziećmi, ale najczęściej jest już za późno i nie mają już nad nimi kontroli. Bardzo wysoki jest współczynnik samobójstw wśród młodych ludzi z bogatych rodzin, gdyż oni po prostu nie wiedzą, po co żyją. Nie czują się kochani, więc nie potrafią dawać miłości. Chcą być zawsze w centrum zainteresowania otoczenia. Często ich środkiem na zwrócenie na siebie uwagi jest pogarda okazywana innym, chociażby nauczycielom czy kolegom lub wulgarne zachowanie, co bardzo łatwo można zaobserwować w szkołach.

Z powyższych rozważań wynika, iż trudne chwile i przeciwieństwa życiowe są konieczne dla prawidłowego rozwoju osobowości człowieka. Stwarzanie młodym ludziom w czasie rozwoju komfortowych, cieplarnianych warunków i bezproblemowego świata czyni im nieodwracalną krzywdę. Uważam, więc że filozof nie pomylił się twierdząc, iż „drzewo nie smagane wichrem rzadko wyrasta silne i zdrowe.”

Marysia Płocińska

.